System przetwarzania odpadów już istnieje
W debacie o bezpieczeństwie elektrowni jądrowej najczęściej mówi się o zabezpieczeniach dla reaktora. Tymczasem pełny rachunek obejmuje też to, co będzie się działo z odpadami wytwarzanymi przez dziesiątki lat jej eksploatacji.
Główną rolę w polskim systemie odgrywa Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych (ZUOP) w Otwocku. Odbiera odpady od wytwórców, transportuje je, przetwarza, kontroluje, przechowuje i składuje. Zarządza także Krajowym Składowiskiem Odpadów Promieniotwórczych (KSOP) w Różanie – jedynym działającym składowiskiem odpadów promieniotwórczych w Polsce.

System obsługuje dziś przede wszystkim medycynę, przemysł, naukę i reaktor badawczy MARIA. Do składowiska trafiają wyłącznie odpady wstępnie przetworzone w Otwocku. – Najważniejszą zasadą jest to, że do KSOP nie trafiają odpady w postaci ciekłej – wyjaśnia dyrektor ZUOP Aneta Korczyc. Są oczyszczane i zagęszczane, a odpady stałe segregowane i, gdy to możliwe, prasowane.

Ostatnim etapem jest zestalanie odpadów cementem w stalowych bębnach. W Różanie umieszcza się je w przeznaczonych do tego obiektach, a wolne przestrzenie wypełnia betonem. Teren KSOP i jego otoczenie są stale objęte monitoringiem radiologicznym i środowiskowym, obejmującym pomiary promieniowania oraz badania wód, powietrza, trawy i gleby. Wyniki analizuje ZUOP, a składowisko nadzoruje Państwowa Agencja Atomistyki.
Znane procedury, nowa skala
W 2025 r. do KSOP przekazano 31,84 m³ przetworzonych odpadów. Dokumentacja elektrowni Lubiatowo-Kopalino przewiduje natomiast około 585 m³ stałych odpadów rocznie przed przetworzeniem i 342 m³ po nim. Dane nie są w pełni porównywalne metodologicznie, ale pokazują skalę zmiany.
Według dyrektor ZUOP odpady zgromadzone przez 65 lat zajmują około 10 proc. trzyhektarowego terenu KSOP. Nie oznacza to jednak, że pozostały czas eksploatacji można przeliczyć na konkretną liczbę lat. – To, ile czasu może działać składowisko, zależy od tego, jak dużo odpadów będziemy tutaj dostarczać – podkreśla Korczyc, dodając, że powinno ono zostać zamknięte dopiero po uruchomieniu nowego obiektu.

Wcześniej trzeba wybrać i zbadać lokalizację, wykonać analizy bezpieczeństwa oraz uzyskać stosowne decyzje. ZUOP przygotowuje się do roli inwestora i operatora. – Już dzisiaj opracowujemy dokumenty, które będą nam służyły przy budowie i projektowaniu nowego składowiska – mówi Korczyc.
Wypalone paliwo nie trafi do Różana
Do KSOP trafiają odpady eksploatacyjne: zużyte narzędzia, pojemniki, odzież ochronna, a także źródła jonizujące używane np. w czujnikach dymu. Osobną kategorią jest wypalone paliwo, wymagające innej ścieżki. Wyjęte z reaktora zespoły paliwowe nadal wykazują wysoką aktywność i wydzielają ciepło, dlatego około dziesięciu lat spędzą w basenie przyreaktorowym. Następnie trafią do suchego bądź mokrego przechowalnika na terenie elektrowni, mieszczącego paliwo z około 60 lat pracy bloków.

Docelowym miejscem składowania paliwa ma być składowisko głębokie, dla którego ma zostać wybrany teren o niskiej aktywności geologicznej. Otwarcie takiego składowiska planowane jest najwcześniej w 2070 roku, jednak program polskiej energetyki jądrowej przewiduje także możliwość recyklingu paliwa wraz z rozwojem tej technologii i spadkiem związanych z tym kosztów.
Kadra, ćwiczenia i zaufanie społeczne
Przygotowanie do energetyki jądrowej wymaga wcześniejszej rozbudowy zespołu ZUOP. Według Anety Korczyc od początku 2023 r. zatrudnienie wzrosło z około 50 do niemal 80 osób. Wyszkolenie specjalisty trwa od dwóch do czterech lat, bo wiele kompetencji organizacja rozwija sama. – Musimy mieć tych ludzi na pokładzie już dziś, żebyśmy w momencie, kiedy będziemy mieli energetykę na miejscu, byli na nią gotowi – podkreśla Korczyc. Potrzebni są m.in. fizycy, chemicy i geolodzy.

Gotowość operacyjna sprawdzana jest także podczas symulacji sytuacji kryzysowych. W tym roku we współpracy ze służbami ratowniczymi odbyły się ćwiczenia obejmujące wypadek z udziałem samochodu przewożącego odpady promieniotwórcze oraz pożar na terenie składowiska. Mimo wcześniejszych informacji wzbudziło to niepokój części mieszkańców. – We współpracy z urzędem gminy wysyłane były SMS-y, rozwieszane plakaty. Ale widocznie nie do wszystkich informacja dotarła – wspomina Korczyc.
Zaufanie społeczne w Różanie jest budowane wielokanałowo. Od wielu lat publikowane są wyniki monitoringu, we współpracy z samorządem powstała Komisja Ochrony Radiologicznej, a KSOP regularnie organizuje dni otwarte i działania edukacyjne. Choć wśród starszej części mieszkańców krążyły na temat obiektu różne legendy, to odbiór społeczny w ostatnich latach znacznie się poprawił. – Mam wrażenie, że mieszkańcy już zdecydowanie mniej się przejmują tą lokalizacją – mówi Piotr Świderski, burmistrz Różana. – Świadczą o tym chociażby nowe domy jednorodzinne wybudowane w bezpośrednim sąsiedztwie składowiska.