Transformacja energetyczna i przemysłowa Pomorza
Offshore Opinia

Jak chronić farmy wiatrowe na Bałtyku? Potrzebne prawo i zdolność do działania

Rozwój energetyki na Bałtyku wymaga skutecznej ochrony powstającej infrastruktury. Samo wykrycie zagrożenia i zabezpieczenie personelu nie wystarczą, jeśli państwo nie będzie potrafiło przeciwdziałać atakowi. O odstraszaniu, potrzebnych zmianach prawnych i wykorzystaniu przepisów dotyczących ochrony środowiska morskiego rozmawiamy z prof. dr. hab. Piotrem Mickiewiczem z Uniwersytetu Gdańskiego, kierownikiem Zakładu Studiów Strategicznych i Bezpieczeństwa w Instytucie Politologii, badaczem problematyki bezpieczeństwa morskiego.

Prof. dr hab. Piotr Mickiewicz podczas XI Konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne – filary i perspektywa rozwoju”
🔊 Posłuchaj odczyt w przeglądarce · pełny podcast (Gemini) – wkrótce

Podczas panelu „Instrumenty i sposoby wzmacniania odporności państwa w obszarze energii poprzez infrastrukturę krytyczną” krytykował pan założenia ochrony farm wiatrowych sprowadzające się do opuszczenia zagrożonego obiektu przez personel lub wyłączenia urządzeń w przypadku cyberataku. Na czym powinno polegać postulowane przez pana proaktywne podejście?

Na dwóch elementach. Pierwszym jest stworzenie u przeciwnika przeświadczenia, że ma ograniczone możliwości oddziaływania. To funkcja, którą umownie nazywa się odstraszaniem. Chodzi o pokazanie, że wykryjemy zagrożenie, potrafimy podjąć działania i przeciwdziałać.

Drugim elementem jest przygotowanie się na sytuację, w której obiekt znajdujący się w pobliżu instalacji morskiej może chcieć ją zaatakować. Musimy mieć wtedy zdolność do podjęcia reakcji. Można to porównać do reagowania na zagrożenia dronowe, kiedy podrywana jest dyżurna para samolotów, aby zestrzelić obiekt.

Co utrudnia reagowanie na takie zagrożenia na morzu?

Problem polega na tym, że instalacje są usytuowane na skraju naszych akwenów morskich. Obiekt nadlatujący z głębi morza znajduje się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej i formalnie ma prawo tam przebywać.

Musimy więc zbudować procedury reagowania na potencjalne działania zmierzające do uszkodzenia naszego obiektu morskiego – naszej własności. Przede wszystkim potrzebujemy zmian w prawie wewnętrznym i dostosowania go do nowych zagrożeń.

Musimy też utrzymywać odpowiedni potencjał. Budujemy systemy rozpoznania i bezpieczeństwa, ale za nimi powinna stać zdolność do reakcji w sytuacji uzasadnionej potrzeby użycia siły. Miejmy nadzieję, że sama funkcja odstraszania wystarczy.

Proponuje pan wykorzystanie przepisów Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza UNCLOS dotyczących ochrony środowiska morskiego do budowania podstaw prawnych skuteczniejszej ochrony infrastruktury poza polskim morzem terytorialnym. Dlaczego właśnie ochrona ekosystemu Bałtyku może być argumentem uzasadniającym takie działania?

Mówimy o akwenie, który ma swoje problemy ekologiczne. O praktycznym zaniku zasobów ożywionych w południowej części Bałtyku. Rozlew olejowy czy zniszczenie infrastruktury prowadzące do szkód w środowisku naturalnym stanowią bardzo poważne zagrożenie dla bałtyckiego ekosystemu.

Właśnie kwestię ochrony środowiska morskiego powinniśmy wykorzystywać jako główny argument uzasadniający nasze działania. Po pierwsze, jest to prawnie możliwe, a po drugie, ma bardzo dobry wydźwięk polityczny. My nie atakujemy przeciwnika, tylko chronimy środowisko przed bezmyślnym niszczeniem. To wartość sama w sobie.

–

Rozmowa odbyła się podczas XI Konferencji „Bezpieczeństwo energetyczne – filary i perspektywa rozwoju”, organizowanej 28–29 września 2026 r. na Politechnice Rzeszowskiej im. Ignacego Łukasiewicza, objętej patronatem medialnym Moc Pomorza.

Kontekst sprawy

Materiały powiązane

Kolejne wydarzenia

Pełny kalendarz wydarzeń →